Cocos nucifera

O palmie kokosowej (cocos nucifera) słyszeli chyba wszyscy?

W Europie kontynentalnej kokos naturalnie nie występuje. Posadzono go na Madrze, na Wyspach Kanaryjskich, ale nie wygląda tam zbyt dobrze.

W Polsce można go spotkać w kilku palmiarniach (największe w Poznaniu i Gliwicach), ale najczęściej widzimy go w… supermarketach, gdzie pojawia się okresowo. Cena jest przystępna, ok. 30 PLN.

Wielokrotnie na różnych forach internetowych widziałem posty osób pytających o receptę na ratunek dla umierającej palmy kokosowej.

Na zdjęciach najczęściej pokazywano kokosa w takiej postaci, w jakiej został kupiony w sklepie: czyli w małej donicy, której połowę zajmuje orzech.

Schemat jest taki: ktoś przynosi kokosa do domu, stawia na podstawku, podlewa i cieszy się jego obecnością. Po kilku tygodniach palma zaczyna stopniowo zasychać: najpierw dolne liście, w końcu te największe. Wówczas następuje gorączkowa próba uratowania kokosa. Error. Już jest za późno. O kilka tygodni.

Nasiono
Trzeba cofnąć się do chwili, gdy przynieśliśmy kokosa do domu. Spójrzmy na to zdjęcie.
6.jpg

To siewka awokado, którą znalazłem kilka dni temu przekładając kompost. Wprawdzie to roślina dwuliścienna (palmy są jednoliścienne), ale poza tym wszystko się zgadza: skiełkowane nasiono, które odżywia nową roślinę, korzenie, przyszły pień, zaczątki liści. Nasz kokos jest właśnie takim skiełkowanym nasionem, choć ma prawie 2 m wysokości.

Na plantacji odpowiednie instalacje podają wodę ze składnikami odżywczymi. Roślina żyje jak pod kroplówką, ale zasoby orzecha stopniowo  wyczerpują się.

Taka palma kiełkuje w idealnych dla niej warunkach: wilgoć, jasno, ciepło. Regularnie zasilana rośnie przez kilka miesięcy, a potem zaczyna się jej koszmar: transport, hurtownie, dalszy transport, supermarket, kilka(naście) dni na stoisku w sklepie:
7

W naszych domach/mieszkaniach nie jest jej lepiej. Brakuje właściwie wszystkiego do intensywnego wzrostu: ciepłego powietrza i gruntu, wilgotnego powietrza i światła.

Decyzja
Mimo to proponuję sprawić sobie takiego kokosa. To bardzo sympatyczna roślina, która od razu wprowadza trochę egzotyki do domu. Uchodzi za jedną z trudniejszych, ale wystarczy odpowiednio się za nią zabrać. Poza tym nie jest droga. Lepszej palmy w tej cenie nie znajdziecie. Jeżeli my jej nie kupimy weźmie ją ktoś inny i uśmierci. Jeżeli nikt jej nie kupi trafi do kubła za marketem.

Co zrobić?
Pierwsze tygodnie/miesiące w domu to bardzo ważny i trudny etap.
Po pierwsze kokos musi dostosować się do niekorzystnych warunków, a po drugie usamodzielnić się, gdyż orzech przestaje go odżywiać, a ziemia w sklepowej doniczce jest jałowa (korzenie najczęściej wystają z doniczki, są w dolnej części), nie ma też kroplówki. Musi pójść na swoje.

Tu wkraczamy.
Jeżeli kokosa zostawimy samego sobie uschnie nam w ciągu trzech miesięcy.

Należy bezzwłocznie przesadzić do większej, najlepiej wysokiej donicy. Przy zakupie pamiętajmy, by nie robić tego w mroźne dni. Przy -15°C to nie jest dobry moment. Kupując oglądamy korzenie. Wybieramy najzdrowszy egzemplarz.

Dwa przykłady
Marzec 2008. To mój pierwszy kokos już po przesadzeniu.
Po lewej niewielka doniczka, w której przyjechał ze sklepu.
11

Standardowy zestaw: podstawek, palmówka z wywierconymi otworami w dnie, ziemia do palm, nasz kokos. Palma trafia pod okno i kaloryfer, doświetlana jest żarówką energooszczędną, ziemię utrzymuję lekko wilgotną, podlewam miękką, letnią wodą. Latem transfer na altanę (pierwsze zdjęcie w tym temacie).

Podczas przesadzania orzech zostawiamy nienaruszony, gdyż jeszcze odżywia naszą roślinę. To on daje czas, by korzenie rozwinęły się wgłąb donicy. Orzech możemy przykryć do połowy. Po mniej więcej roku będzie już niepotrzebny.

Maj 2009 – 2 lata od zakupu. Kokos czasami wynoszony jest na taras.
Zimą rośnie w pokoju przy oknie.1.jpg

Kwiecień 2011 – 3 lata od zakupu. Kokos dostaje jeszcze większą doniczkę.
Usuwam orzech, który od dawna już nie jest potrzebny.
13

Nowe liście są już podzielone i palma wygląda jak kokos.
12.jpg

Tu dobra passa kokosa kończy się. Ośmielony trzymam go na zewnątrz przez całe lato, do końca września. Nie rośnie, słońce przypala liście. W grudniu 2011 r. usycha po prawie 4 latach od zakupu. Korzenie ma zdrowe, ale stożek wzrostu przegnił. Za zimno miał, za mokro.

W tamtych latach miałem więcej palm pokojowych, ale stopniowo ich miejsce zajęły sagowce. Kokosa jednak mi brakowało. Minęło półtora roku i przywiozłem nowego.

Był sierpień 2013 r. – kokos drugi
1

Ta sama procedura. Przesadzenie, pod okno, pod żarówkę. Dodatkowo ogrzewam korzenie.3

Styczeń 2015. Standardowa świetlówka tuż nad liśćmi.
5_I14

Liście dobrze rosną. Przędziorki atakują tego kokosa mniej niż poprzedniego.
4_I_15

Liście zaczynają dzielić się.
2_IX14

Maj 2016 – Przesadzam do większej doniczki.
Korzenie nie przerosły całej ziemi, ale palmówka nie zapewnia stabilności.14.jpg

Oddzielam też orzech, ale zostawiam go dla ozdoby. Liście są coraz bardziej podzielone.15

Ta historia jeszcze nie ma końca. Minęły 4 lata, a mój cocos nucifera powoli rośnie. Nie wiem jak długo to potrwa, gdyż kiedyś stanie się zbyt wysoki, nie będzie miał światła.

Rok 2017 spędził w pokoju. Opieka nad nim nie jest trudna. Kokosem zajmuję się tyle co innymi roślinami pokojowymi. Podlewam, daję niewiele nawozu. Czasami zmywam liście. Nie zraszam. Więcej na ten temat będzie we wpisie o palmach pokojowych.

Październik 2017
2

1

2

3

Teraz w pokoju mam 22°C i 53% wilgotności powietrza.
W środowisku naturalnym miałaby 27°C i 70% wilgotności powietrza.

Czerwiec 2018
1

2

6 myśli w temacie “Cocos nucifera

  1. Historia z kokosem (kokosami) przypomina mi nieco moje neverending story z paprotkami z biedry. Schemat jest zawsze ten sam: tanie, więc kupię, chucham i dmucham, ciągle żyje, obie jesteśmy zdziwione, ale dobrze nam idzie, w końcu dochodzę do wniosku, że nic jej nie grozi, oddycham z ulgą, zapominam, zasuszam, tanie jest, spróbuję jeszcze raz 😀 Tylko, że u Ciebie historia z oczywistych względów rozciąga się na dłuższy okres czasu.
    Muszę przyznać, że tempo produkcji wpisów masz niesamowite. Dopiero co tu byłam i było tak malutko. Życzę powodzenia i wytrwałości, bo jeśli wpisów będzie przybywać w tak ekspresowym tempie to za chwilkę blog zasłuży na miano encyklopedii palm 🙂

    Polubienie

  2. Historia z kokosami powtarza się niczym Dzień Świstaka.
    To wdzięczne palmy i wystarczy zadziałać w odpowiednim momencie, by cieszyć się liśćmi palmy np. nad fotelem, w którym czytamy książki… Masz taki fotel?

    Paprotki w domu – dobre rośliny dla osób cierpiących na nadopiekuńczość względem swoich roślin, co to lubią codziennie podlać, pogmerać, usunąć suche listki, porozmawiać. Lekarstwem może być posiadanie 100 roślin w domu: wtedy każda zdąży odpocząć od „zielonej ręki”. Rośliny lubią, by zostawić je w spokoju, dać im żyć…

    Wpisy – Dziękuję!!! Mam nadzieję, że wyczytałaś tu coś ciekawego dla siebie. Mam ileś tam tematów w głowie, które chciałbym opisać, by przedstawić pełen obraz roślin w moim ogrodzie. Zależnie od wolnego czasu i inspiracji piszę kilka postów z rzędu, potem cisza. Obawiam się, że jak już zrobię rundkę po moich egzotycznych roślinach (powiedzmy za 1,5 roku) to nie będę miał o czym tu opowiadać. Ale to się zobaczy…

    Wiosną mam nadzieję znaleźć czas, by z odpowiednią energią zacząć pisać o bambusach.

    Będzie się działo!!!

    Polubienie

  3. Nie mam takiego fotela. W ogóle nie mam fotela. W zasadzie to na chwilę obecną nie mamy w domu nawet sofy, siedzimy od jesieni na meblach ogrodowych zabranych na zimę z tarasu- muszę przyznać, że całkiem wygodne, chociaż pokrycie mocno elektryzuje :/ Także ten… 😉

    Palm nie planuję, ale podglądać będę, bo mam to we krwi. Zauważyłam też, że polecasz mojego bloga, dzięki, to miłe 🙂
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Polecam od początku, bez żadnej kokieterii. Sam dużo czytam, niekoniecznie blogi, więc gdy czyjś sposób pisania mnie zainteresuje to zaglądam często. Bez blogu Jankosi nie zacząłbym pisać tutaj.

    Uprawa palm jest fakultatywna 😉

    Polubienie

  5. Mija równo 5 lat odkąd go sprowadziłem do domu. Ile jednak by lat nie minęło oczywistym jest, że ta palma nie nadaje się do trzymania na zewnątrz. Sezon 2018 jest wyjątkowo ciepły i gdyby liście były przyzwyczajone do UV może w tym roku by mógł postać 2 miesiące na tarasie. Ale nie są, trochę nadgryzają je od spodu przedziorki, i wystawienie na zewnątrz równałoby się spaleniu liści, a zanim wyrosłyby choćby 2 nowe już byłby wrzesień.
    Ale kokos to palma dostępna, można próbować trzymać go w lekkim cieniu. Trzeba pamiętać, że nasze odczucia temperatury są subiektywne. Nam jest ciepło, a tropikalnym palmom brakuje wilgotnego powietrza, obfitych i częstych opadów, przede wszystkim zaś ciepłych nocy.
    Przy tych wszystkich zastrzeżeniach ostatnie 3 miesiące na pewno dałby radę przeżyć na zewnątrz. Dla mnie priorytetem jest teraz utrzymanie go w dobrym stanie. Musi ciągle rosnąć, powoli, ale rosnąć. Z doniczką ma jakieś 2 metry, do sufitu coraz bliżej, więc nie mogę go szprycować nawozami i pobudzać do intensywnego wzrostu. Azjaci mają opanowane techniki miniaturyzowania cocosów, co polega między innymi na okresowym przycinaniu liści i korzeni. Ale u nich klimat na to pozwala.
    W markecie na K ostatnio znowu widziałem młode kokosy…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s