Musa basjoo w Ogrodzie Tolerancji

Może czytałem wtedy książkę „Dzikie banany”, może szykowałem wpis na blog, a może było to właśnie w Puszczykowie? Nie do końca kojarzę chwilę, gdy pomyślałem, że kępa bananowców doskonale by pasowała do Ogrodu Tolerancji przy Muzeum Arkadego Fiedlera. I że chciałbym ją tam posadzić! A może to przez swoisty drogowskaz, który wytycza kierunki podróży pisarza. Liście bananowca rosną regularnie: w prawo, w lewo, w przód, w tył… Prawdziwa róża wiatrów. Wszystkie kierunki świata są im przyjazne, wszędzie równie chętnie podążą.

8

Okazja nadarzyła się pod kilka miesięcy temu, gdy spotkałem Arkadego Radosława Fiedlera (wpis Ekspedycje Amazońskie / Sumienie Amazonii).  Zwierzyłem mu się z tego nieco dziwnego pomysłu, na poparcie, gdyby była taka potrzeba, okazując zdjęcia musa basjoo z mojego ogrodu. Propozycja została wstępnie przyjęta i ku mojej radości umówiliśmy się na dalsze działania.

O powodach częściowego usunięcia bananowców napisałem z kolei w poście Arkady Fiedler, banany i ja, a łącznie z niniejszą notką można te treści traktować jako całość skupioną wokół jednego tematu.

Jakie by nie były przyczyny, pod koniec kwietnia, w piątkowy, ciepły poranek, wykopałem część moich nibypni bananowca (z pomocą niezastąpionego Taty) i ruszyłem na Poznań. Nie jechałem do pracy, a po przygodę.

Ogród powitał mnie porannym spokojem. Stanowisko było już wyznaczone, osłonięte od wiatrów i bezpośredniego słońca, a samo wkopanie dwumetrowych bananowców nie zajęło mi wiele czasu. Całą kępę otoczyłem ściółką z zeszłorocznych liści i nibypni. Robiłem to już wielokrotnie. W moim ogrodzie kępa rosła w gruncie od kilku lat, początkowo wykopywana przecież na zimę, i przez ten czas wiele odrostów trafiło w ręce znajomych i rodziny (z różnym skutkiem, ale mój Wuj odniósł pewien sukces).

To dopiero początek. Trzeba zaczekać na liście i dopiero wtedy ocenić powodzenie całej akcji! Niezależnie od samego pocztówkowego widoku ciekaw byłbym spontanicznych reakcji osób, które odwiedzają muzeum. Nie jest to przecież miejsce reklamowane jako ogród egzotyczny. Uważam, że palmy ani bambusy nie dałyby tam równie wyrazistego efektu. Mogąc posadzić u siebie tylko jedną roślinę wybrałbym właśnie bananowce. Trzeba wiedzieć, że choć w Ogrodzie Tolerancji znajdują się liczne „monumenty”, np. replika Santa Marii, to jednak roślinność wokół nich jest swojska i rodzima. Ciekawie byłoby usiąść i podpatrzeć, czy ludzie w ogóle zwrócą uwagę rosnące tam bananowce? Atrakcji nie brakuje. Bananowce to raczej kontrapunkt, niż główne tło.

W przypadku roślin egzotycznych nie chodzi bowiem o to, by patrzeć godzinami. To swego rodzaju deser: lepszy, gdy zostawia lekki niedosyt. Krótka chwila, mgnienie oka, gdy nasz wzrok niespodziewanie natrafi na jasnozielone, szerokie pióropusze bananowców. Wierzę, że taki widok potrafi wyrwać nas z codzienności, ożywić nawet niezbyt pogodne i niezbyt wesołe dni w naszym zabieganym życiu.

Dobrodziejstw obecności egzotycznych roślin doświadczam każdego dnia, gdyż rosną wokół domu. Niewielu jednak zagląda do mnie ciekawskich. Z kolei Muzeum w Puszczykowie ma swoją siłę przyciągania, trafiają tam tysiące osób, stamtąd fiedlerowskie wyprawy ruszają w świat. Mam nadzieję, że kępa musa basjoo stanie się nowym, żywym drogowskazem zapraszającym do podróży. To mój sposób na dzielenie się ogrodową pasją z innymi.

Cieszy mnie, że mój pomysł spotkał się z życzliwym zainteresowaniem gospodarzy i udostępnili mi miejsce na jego realizację. Teraz to już ich bananowce, a jeżeli będą dobrze rosły i spodobają się pomyślimy o zabezpieczeniu na zimę.

W kępie są zarówno kilkuletnie nibypnie, jak i młode odrosty. Może zdarzyć się, że na najstarszych pojawi się kwiatostan, a później niepozorne owoce. Do jedzenia niestety się nie nadają, gdyż są niewielkie (to te zielone na zdjęciu poniżej).
10

Komu zaś zgrzyta, że azjatycki bananowiec rośnie obok Sfinksa warującego pod piramidą, ten powinien pamiętać, że jest to Ogród Kultur i Tolerancji…
9

Poniżej jeszcze filmik z kępą musa basjoo (2017 r.) w moim taczanowskim ogrodzie:

Aktualizacja 04.06.2018 r.
1

5 myśli w temacie “Musa basjoo w Ogrodzie Tolerancji

  1. Kapitalna, nietuzinkowa, no powiedzmy to sobie szczerze ‚odjechana’ akacja! Brakuje mi tylko we wpisie rozbudowania wątku socjologicznego, przede wszystkim reakcji właścicieli i otoczenia na takie dziwactwo.

    Jakiś czas temu, będąc pod wrażeniem spuścizny Dezyderego Chłapowskiego w okolicach Turwi, pomyślałem sobie, że też chciałbym aby aleje którymi często przejeżdżałem rowerem, schowały się kiedyś pod okapem koron drzew, które kiedyś przyjmą wartości pomnikowe.

    Wraz z grupą entuzjastów posadziliśmy w swoim czasie wolnym i za własne pieniądze około 500 drzew. Były to siewki drzew z podszytu parku dworskiego: kasztanowce, lipy, klony, graby, buki. Z uzyskaniem decyzji od właścicieli dróg nie było problemu, tak samo jak ze znalezieniem wolontariuszy i osób podzielających wizję. Problemem okazali się wandale, którzy konsekwentnie niszczyli naszą pracę. Z nasadzeń pozostało dziś jakieś 50%, chociaż coś.

    Wracając do wpisu, to Arkady Fiedler jest też część mojego dzieciństwa; kilkukrotnie odwiedzone muzeum za czasów szkoły podstawowej oraz jego książki. Do teraz pamiętam skalpy w gablotach! Przy najbliższej okazji, po latach, z pewnością się tam wybiorę jeszcze raz.

    Rozumiem, że planujesz ‚to be continued’ tego wpisu? 🙂

    Polubienie

  2. Dziękuję, Bawoli.
    Ciąg dalszy będzie, jak najbardziej.
    Tym bananom trzeba dać czasu, obejrzę je latem.

    Pisząc post skupiałem się bardziej na samej akcji sadzenia, traktując ją raczej jako czynność techniczną. Żeby móc podziwiać je w lipcu najpierw trzeba o nie zadbać w maju.
    Teraz już rosną…
    A przecież posadzenie roślin w czyimś ogrodzie nie jest rzeczą oczywistą.
    Nie będę wchodził w szczegóły kontaktów, ale do tego trzeba woli obu stron.

    Zachęcam Cię do odwiedzin Muzeum – Pracowni Arkadego Fiedlera.
    Jeżeli byłeś tam w czasach szkolnych to pewnie się zdziwisz widząc, jak bardzo zmieniło się otoczenie wokół willi.

    Gratuluję młodzieńczego zapału do sadzenia drzew! Teraz chyba byłoby to niemożliwe.

    Polubienie

  3. Andrzej, zdradź jeszcze w jaki sposób bananowce będą zimować. Przewidujesz dogrzewanie? U nas po raz pierwszy basjoo wymarzł całkowicie, nawet nic nie wychodzi z gruntu.

    Polubienie

  4. Tego jeszcze nie wiem. Nie zależy to ode mnie, ale jesienią udzielę stosownej pomocy. O uprawie musa basjoo będzie osobny wpis, ale jak wiesz wydłuża mi się lista. Zimować można na trzy sposoby: a) wykopując do donic, b) ścinając 30 cm nad ziemią i dając grubą osłonę z liści, c) w styropianowej budce z ogrzewaniem. Pierwszą metodę porzuciłem, a drugą i trzecią stosuję jednocześnie. Jedna budka, dwa stanowiska pod ściółką. Jeżeli przemarzło u Ciebie to znaczy, że okrywa nie była wystarczająco gruba.

    Polubienie

  5. Na dole wpisu dodałem zdjęcie bananowców z początku czerwca.

    Zostałem zaproszony na uroczyste wręczenie nagrody Bursztynowego Motyle im. Arkadego Fiedlera (którą otrzymała Natasza Goerke za książkę o Nepalu „Tam”) i przy okazji obejrzałem bananowce.

    Jak na musa basjoo przesadzone i mające za sobą nieco ponad miesiąc wzrostu ich stan jest bardzo dobry. Rosną, mają miejsce, są zaopiekowane.

    Według gospodarzy odbiór jest bardzo dobry, zwiedzający interesują się bananami.
    Miejsce dookoła jest wydeptane…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s