I po weekendzie. Zielono mi. Bursztynowy Motyl

W przydomowym buszu dzieje się teraz wiele, gorący czerwiec sprzyja roślinom egzotycznym, ale chciałbym napisać jeszcze kilka słów o interakcjach z innymi osobami, których osią był właśnie sam fakt istnienia mojego ogrodu. Krótkie podsumowanie ostatnich dni.

I po weekendzie (otwartych ogrodów)
W poprzednim wpisie informowałem o Weekendzie Otwartych Ogrodów. Jak to się skończyło? Wizyty zaplanowane były na sobotę i niedzielę. W piątek z przyjemnością posprzątałem w ogrodzie, podlałem rośliny i zacząłem wyczekiwać nowego dnia. Sobota w Wielkopolsce to dla wielu osób czas różnych prac przydomowych, więc nie spodziewałem się tłumów od samego rana. Tłumy to wiedziały i nie przyszły. Nie pojawiły się też popołudniu ani wieczorem. Przezornie zaprosiłem kilka osób z grona znajomych i rodziny (skusili się na ciasto drożdżowe upieczone przez moją żonę Anię). Sytuację uratował jeden młody człowiek, który przyjechał pociągiem, doszedł ze stacji PKP na pieszo i ten sam sposób później oddalił się. Czyli można.

Niedziela zaczęła się od wyższych temperatur i ostrego słońca. Oddałem się kontemplowaniu różnych zakątków ogrodu. Niedzielny poranek to jedyny czas w tygodniu, gdy hałas w otoczeniu zamiera i wreszcie można poczuć się jak na wsi. Na tę przyjemną porę dnia zdążyli państwo Krzysztof i Urszula Słowińscy ze Szkółki Słowińscy. Znamy się od dawna, wiele traw ozdobnych i bylin trafiło do mojego ogrodu właśnie od nich! Tym razem to oni przyjechali do mnie, obejrzeć swoje roślinne dzieci w gąszczu egzotyków. Powoli obchodziliśmy ogród, przystając w cieniu, omawiając rośliny i ich kondycję. W pewnej chwili zza rogu domu, odgarniając liście bambusów, wynurzył się nie kto inny, jak Tomek Ciesielski, pomysłodawca Weekendu Otwartych Ogrodów. W tym powiększonym gronie stopniowo kontynuowaliśmy obchód ogrodu, najpierw wokół domu, wśród palm i bambusów, potem na otwartej przestrzeni ogrodów działkowych wśród traw i bylin. Na koniec zasiedliśmy do rozmowy przy słodkim poczęstunku (drugie ciasto Ani!). Wkrótce po ich wyjeździe, pod koniec dnia, pojawił się kolejny, młody pasjonat roślin egzotycznych i jego również oprowadziłem po całym ogrodzie.

Wnioski? Sądziłem, że zwiedzających, osób mi nieznanych, będzie więcej, gdyż o możliwość obejrzenia ogrodu byłem wielokrotnie pytany. Promocja wydarzenia nie była zbyt intensywna, z założenia skierowana do osób zainteresowanych takimi roślinami, a w ciekawy sposób do odwiedzin zachęcała w swoich relacjach na FB i IG Sylwia Hennek z Oaza Palmy, której wizyty spodziewam się jesienią.

Dokładne obejście ogrodu zajmuje ponad godzinę, więc na przyszłość muszę przemyśleć tę formułę jego prezentacji: trudno być w trzech miejscach naraz! Ostatecznie bilans WOO jest dla mnie pozytywny i za rok zapewne znowu otworzę ogród na weekend.

Dobrze jest obracać się w gronie osób znających się na rzeczy.
Chcesz zrobić fotografom zdjęcie i mówisz im, że trawy zasłaniają twarze...
1.jpg
... reakcja profesjonalistów jest natychmiastowa i adekwatna:
2
(od lewej Krzysztof i Ula Słowińscy, Tomek Ciesielski, moja żona Anna)

Zielono mi!
Nie wiem do ilu osób dotarła informacja o WOO, może to całkowity przypadek, ale następnego dnia zadzwonił telefon, tu telewizja ProArt, i pytanie, czy chciałbym pokazać rośliny w programie ogrodniczym? Ogród miałem przygotowany, nie zastanawiałem się więc zbyt długo i umówiliśmy się na piątek.

Lokalna telewizja ProArt ma ponad 500 000 odbiorców w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od mojej miejscowości. Osobiście nie korzystam z jej oferty, ale wiem, że taki program obejrzy znaczne grono ogrodników w tej części Wielkopolski. Program Zielono mi trwa prawie pół godziny, jest emitowany wielokrotnie w ciągu jednego miesiąca, a już teraz dostępny jest w sieci pod tym linkiem.

W piątek przyjechała redaktor Katarzyna Pauś i operatorzy kamer. Kolejny słoneczny i gorący dzień, odpowiedni klimat dla egzotycznej scenerii. Wszyscy byliśmy mocno zmotywowani, by powstał ciekawy materiał filmowy. Całą tę telewizyjną przygodę traktuję jako niespodziewane przedłużenie Weekendu Otwartych Ogrodów. Tak wielu zwiedzających mój ogród by nie pomieścił!

Bursztynowy Motyl
Kolejnym wydarzeniem, w którym brałem udział (a właściwie przyglądałem się) było wręczenie literackiej nagrody Bursztynowego Motyla. W tym roku otrzymała ją Małgorzata Rejmer za Błoto słodsze niż miód. Nie skończyłem jeszcze czytania tej książki, ale już wiem, że warto było po nią sięgnąć.

Do Puszczykówka zawsze chętnie zaglądam, gdyż miejsce to wabi interesujących ludzi, którym nieobce są dalekie kraje, podróże i egzotyka. Przy okazji, jako „pan od bananów” zaglądam do posadzonych tam przeze mnie musa basjoo. Nadmienię tylko, że w tym roku liście powinny osiągnąć nieprzyzwoicie duże rozmiary (więcej o bananach w Muzeum-Pracowni Arkadego Fiedlera znajdziecie pod tym linkiem).

3

Dlaczego niektórzy mówią o palmie bananowej?
Odpowiedź można znaleźć na tej okładce książki:
4
Przypomnę, że w powszechnej świadomości funkcjonują również
tak osobliwe pojęcia jak palma figowa, czy palma bambusowa.

Wrażliwych dusz tam nie brakowało, gdyż jak kiedyś pisałem to miejsce ma swoją własną grawitację, siłę przyciągania, a ja na mojej egzotycznej drodze (nie)przypadkiem spotykam osoby zajmujące się sztuką wizualną, w różnych jej formach. Blog to słowa, ale ogród z roślinami egzotycznymi w dużej mierze przemawia jednak obrazem. Tym razem poznałem prawie-że-rówieśniczkę, Dianę Fiedler, artystkę, z której postacią i pracami możecie zapoznać się tutaj. Nasza rozmowa nie dotyczyła sztuki, ale czy dacie wiarę, gdy napiszę, że miała miejsce przy Sfinksie, u stóp piramidy, a liście rosnących obok bananów lekko kołysały się na wietrze?

 

Epilog
Dwa tygodnie po Weekendzie Otwartych Ogrodów. 
Piątek. Dzwonek do drzwi. Dwóch panów. 
Czytali o WOO, ale wtedy nie mogli, więc są teraz. 
Zaznaczyli, że obaj "są po biologii", a także pokazali mi taki oto glejt:
2
Nawet nie wiedziałem, że gdzieś o tym pisano.
Na szczęście miałem wolną godzinkę i oprowadziłem panów po ogrodzie. 
Zrobili wiele zdjęć z przeznaczeniem na FB, więc fotkę zrobiłem im i ja:
1
Najwyraźniej WOO to bomba z opóźnionym zapłonem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s